Strażak pod gruzami walącego się muru.

Strażak pod gruzami walącego się muru.

( Zdarzenie z 6 Maja 1929 roku )

W ub. poniedziałek o godz. 10 wybuchł w Mielżynie pow. gnieźnieński groźny pożar. Z nieustalonych dotychczas przyczyn zajął się dom mieszkalny, w którym mieściła się restauracja i sklep kolonialny Władysława Staszaka, następnie zaś pożar przeniósł się na przyległą stodołę, która również zgorzała doszczętnie. W czasie akcji ratunkowej wydarzył się nieszczęśliwy wypadek, mianowicie gruzy walącego się domu powaliły strażaka Stanisława Gąsiorowskiego z Mielżyna, który, jak to stwierdził przywołany lekarz dr. Bednarek z Witkowa, doznał pęknięcia czaszki i złamania lewej nogi. Ciężko poranionego strażaka przewieziono do szpitala Czerwonego Krzyża w Gnieźnie. Stan jego jest groźny. Szkoda powstała wskutek pożaru, wynosi 65 000 zł. Poszkodowany był ubezpieczony.

  • Gazeta gnieźnieńska ” Lech ” Nr. 108 z dn. 11.05.1929 roku.

Nie był to ostatni pożar tego dnia w Mielżynie. Co dziwne, ten drugi nie miał podobno związku z pierwszym. Został opisany w tej samej gazecie co poprzedni artykuł, zatytułowano go ” Łuna pożarów nad Mielżynem ” oto jego treść :

Mielżyn w ubiegły poniedziałek nawiedzony został prawdziwą epidemią pożarów. Nie ostygły jeszcze zgliszcza domu Władysława Staszaka a już o godz. 23. wybuchł nowy pożar, w skutek czego spaliła się stodoła wraz z znajdującym się pod jednym dachem warsztatem rzeźnickim, będącym własnością Antoniego Kreugera. Szkody na razie ustalić nie zdołano, w każdym razie jest ona znaczna. Stwierdzono, jedynie, że pożar ten nie ma żadnego związku z pożarem u Staszaka. Ze stodoły Kreugera płomienie przeniosły się na sąsiednią stodołę chałupnika Piotra Kokota, która zgorzała zupełnie. Szkodę wynoszącą ok. 5000 zł. pokrywa prawie w zupełności ubezpieczenie.