Morderstwo w Wiekowie.

Morderstwo w Wiekowie.

Zestaw artykułów obrazujących napad i morderstwo p. Zycha

27 – Luty – 1936 r. 

Tego dnia gazeta gnieźnieńska ” Lech” w Nr. 48 pisała :

Krwawy napad bandycki w Wiekowie.

8 zamaskowanych bandytów zmasakrowało 2 mieszkańców Wiekowa. Zgon jednej z ofiar.

Wczorajszego wtorku o godz. 7. wieczorem do mieszkania rolnika Zycha w Wiekowie pod Witkowem wtargnęło 8 zamaskowanych uczernionych bandytów, którzy zastali domowników przy darciu pierza. Zanim ochłonęli oni z przerażenia, bandyci rozpoczęli strzelaninę. Jedna z kul przeszyła przybyłego w odwiedziny inwalidę wojennego Józefa Zycha z Ostrowa Kościelnego, który zwalił się na podłogę. Broczącemu w krwi bandyci wbili jeszcze nóż w plecy, ponadto pożgali niebezpiecznie po głowie i plecach brata Piotra Zycha z Wiekowa. Pozostali domownicy uciekli oknem i zaalarmowali całą wieś z sołtysem Lechertem na czele. Obstawiono wszystkie drogi i zawezwano pomocy lekarskiej i policyjnej z Witkowa. Przybyły lekarz dr. Samulski z Witkowa udzielił ofiarom krwawego napadu pierwszej pomocy. Józefa Zycha przewieziono natychmiast w stanie beznadziejnym do Szpitala Miejskiego w Gnieźnie, gdzie mimo operacji zmarł. Policja z Witkowa i Powidza urządziła obławę w wyniku której aresztowała poznanych przez domowników dwóch uczestników krwawego napadu : Włodarczyka i Spławskiego z Wiekowa, których skutych w kajdany przewieziono o godz.1 w nocy do Witkowa, gdzie ich zamknięto w więzieniu. Ujęcia dalszych bandytów należy oczekiwać każdej godziny.  Bandyci dokonali napadu z zemsty, albowiem z Zychami mieli osobiste porachunki. Włodarczyk już od dłuższego czasu odgrażał się Józefowi Zychowi krwawą zemstą. Ujęci bandyci, pomimo że zostali rozpoznani, wypierają się udziału w napadzie. Mimo późnej godziny, wieść o krwawej zbrodni rozeszła się po całym Witkowie, wywołując wśród mieszkańców ogromne wrażenie.

8 – Kwiecień – 1936 r.

Zwolnienie z więzienia.

Aresztowani w związku z głośnym napadem bandyckim w Wiekowie, którego ofiarą padł inwalida wojenny śp. Józef Zych, zostali z więzienia w Gnieźnie zwolnieni za wyjątkiem rzekomego zabójcy Stefana Włodarczyka.

Gazeta gnieźnieńska ” Lech ” Nr.83 z w/w dnia.

12 – Lipiec – 1936 r.

W tym dniu Gazeta Gnieźnieńska ” Lech” w Nr. 160 pisała :

Aresztowanie trzech bandytów
którzy dokonali napadu i morderstwa w Wiekowie.

Na mieszkanie rolnika Zycha w Wiekowie w przeddzień Popielca dn. 25 lutego br. dokonano napadu. Zamaskowani bandyci w liczbie 8 rozpoczęli bezładną strzelaninę. W wyniku strzelaniny padł trupem Józef Zych z Ostrowa Kościelnego. Ponadto nożami pokłuto niebezpiecznie brata zamordowanego Piotra Zycha. W wyniku dochodzeń aresztowano kilkunastu osobników, których po niedługim czasie zwolniono. Obecnie sprawa przybiera inny kierunek. Faktycznych sprawców zbrodni wykryto i w dniu wczorajszym na polecenie Okręgowego sędziego śledczego osadzono w więzieniu gnieźnieńskim. Są nimi : Władysław Wawrzyniak, Michał Komisarek i Chwalebny Kazimierz. Dalsze śledztwo w toku.

15 – Październik – 1936 r.

Epilog krwawej zbrodni w zapusty.

Główny sprawca Stefan Włodarczyk z Wiekowa skazany na 4 lata więzienia.

Przed wydziałem karnym tut. Sądu Okręgowego rozegrał, się wczoraj epilog krwawego napadu bandyckiego, jakiego dokonało 5 osobników z poczernionymi sadzą twarzami w dniu 25 lutego 1936 roku na zagrodę p. Piotra Zycha w Wiekowie pod Witkowem.

CO MÓWI AKT OSKARŻENIA.

Było to w zapusty, gdy około godz. 18.30 usłyszał Piotr Zych ujadanie psów. Wyszedł więc na podwórze i zbliżył się do furtki, gdzie rzucili się na niego przyczajeni tam osobnicy i poranili go tępymi narzędziami tak dotkliwie, że stracił przytomność. W dalszym ciągu trzech napastników wtargnęło do kuchni, gdzie zebrana była rodzina Zychów, m. in. przybyły na urlop syn ( w innych miejscach podawano że był bratem)  Józef. Jeden z umorusanych sadzą opryszków, uzbrojony w rewolwer, zawołał ,, ręce do góry ,,. Podczas gdy niektórzy z domowników posłuchali tego wezwania, rzucił się Józef Zych na bandytę, chwycił go za ręce i wypchnął do sieni, gdzie potoczył się z napastnikiem ku klatce schodowej. W pewnym momencie padły w krótkich odstępach 2 strzały, z których jeden ugodził śp. Zycha w brzuch. Strzał ten okazał się śmiertelny i Zych po przewiezieniu go do szpitala miejskiego w Gnieźnie zmarł. Po żmudnych dochodzeniach ustalono, że napadu dokonali Stefan Włodarczyk z Wiekowa oraz Chwalebny, Wawrzyniak i Komisarek z Witkowa, i to na tle zemsty, jaką pałał Włodarczyk do rodziny Zychów, za to, że donieśli policji o popełnionej przezeń kradzieży zboża. Na rozprawie, której przewodniczył p. sędzia Brandowski, żaden z oskarżonych do winy się nie przyznał. Główny oskarżony Włodarczyk przeczy stanowczo, jakoby kiedykolwiek odgrażał się Zychom i by swego czasu obrzucał ich kamieniami. Do udziału w napadzie się również nie przyznaje, twierdząc, że w tym czasie był u znajomych u których przebywał do godz. 22. Drugi osk. Chwalebny twierdził, że dnia 25 lutego chodził w przebraniu do godz.17 ( były to zapusty ) a około 7 wieczorem był z żoną, na zabawie. Również Wawrzyniak i Komisarek zaprzeczają wszystkiemu, twierdząc że krytycznego wieczoru byli w domu. Z licznej plejady świadków szczegółowo zobrazował przebieg krwawego napadu Piotr Zych. Gdy doszedł on do furtki, jeden z osobników chwycił go pod gardło a drugi z umorusaną ręką włożył mu płat w usta, mówiąc, że go ukatrupi, przy czym użył pewnego wyrazu, którym posługiwał się tylko Włodarczyk, gdy przy spotkaniach miotał na nich wyzwiska. Później napastnicy zadali mu 7 uderzeń, od których legł na ziemi. Widział tylko jeszcze, jak pobiegli pod okno a później usłyszał strzał. Ostatkiem sił dowlókł się do domu, gdzie zastał brata, leżącego w kałuży krwi. Brat wówczas odezwał się w te słowa ,, Jezus, z tym bandziarzem macie ciągłe zatargi. 2 kule mam w brzuchu – już nie wyżyję ,, . Jak świadek podaje, bandziarzem nazywali zawsze Włodarczyka, stwierdzając, że ma on złą opinię, często odgrażał się różnym osobom zastrzeleniem a ostatnio planował napad na rolnika Wojciechowskiego. Po przesłuchaniu dalszych świadków i przemówieniu p. prok. Zajęczkowskiego, Sąd wydał wyrok, na mocy którego Stefan Włodarczyk skazany został na 4 lata więzienia z zaliczeniem aresztu śledczego. Pozostałych oskarżonych Sąd dla braku dowodów winy uwolnił.

Gazeta Gnieźnieńska ” Lech” Nr.240 z w/w dnia.